Południowa Polska 2011 - dzień 8
Sobota, 25 czerwca 2011 Kategoria > 50 km, Południowa Polska 2011, Wyprawy
Km: | 74.01 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 04:13 | km/h: | 17.55 |
Pr. maks.: | 50.90 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
: | kcal | Podjazdy: | 620m | Sprzęt: Trek 7100 FX | Aktywność: Jazda na rowerze |
Mapa i profil trasy:
Na dziś nie zapowiadali zbyt optymistycznej pogody. Rano okazuje się, ze nie mam powietrza w tylnym kole. Nie chciało mi się zmieniać dętki więc dopompowałem tylko powietrze i tak pojechałem. Powietrze do tej pory w ogóle nie schodzi. Dziś część trasy jedziemy na lekko. Wrzucamy rzeczy do Grześka auta i pojedziemy na lekko aż do Paczkowa.
Najpierw jedziemy zwiedzić Nyski kościół św. Jakuba i św. Agnieszki. Przez Nysę i Otmuchów jechaliśmy do Kolonii więc jest okazja na przypomnienie sobie znajomych miejsc i na powspominanie starych dobrych czasów. Przez Nysę przebiega szlak św. Jakuba, więc jest okazja do bliższego zapoznania się z jego przebiegiem. Przy okazji wspominamy naszą koleżankę, która właśnie idzie pieszo z Kętrzyna do Santiago.










Po wyjeździe z Nysy widzimy, ze w nasza stronę idą deszczowe chmury. Akurat mijamy na DK 44 hotel z restauracją. Nie zastanawiając się długo postawiamy przeczekać tam deszcz i wypić przy okazji dobrą kawę. W międzyczasie Grzesiek pisze do Asi SMS-a, ze przez Paczków przechodzi właśnie ulewa. Po przejściu deszczu ruszamy w stronę Otmuchowa. Tam spotykamy się z Grzesiem, który już na rowerze wyjechał nam na spotkanie. Po zwiedzeniu miasta ruszamy dalej w stronę Paczkowa.







W Paczkowie żegnamy się a Grzesiem, Asią i Robertem. Potem jeździmy jeszcze trochę po mieście.






Reszta grupy rusza w dalszą drogę w stronę Złotego Stoku. Tym razem jedziemy bocznymi drogami przez Kamienicę. Po raz drugi na tym wyjeździe wjeżdżamy do Czech i tradycyjnie zaczyna padać. Na szczęście chowamy się szybko a schodach do starego domu i czekamy na koniec deszczu. Na szczęście szybko przestaje padać i ruszamy dalej. W Złotym Stoku zatrzymujemy się na obiad. Teraz czeka nas pojazd pod przełęcz Kłodzką. Nie ma dużych problemów, żeby wjechać na tą przełęcz. Wszyscy szybko meldujemy się na szczycie.




Z przełęczy odbijamy a lewo i ładną drogą asfaltową przez Jaszkową Górną i Dolną zjeżdżamy do Kłodzka. Po drodze zatrzymujemy się na małą sesję fotograficzną z górami w tle. Trasa jest tak ładna, że co chwile zatrzymuję się, żeby pstryknąć jakąś fotkę. Ta trasa warta była tego podjazdu na przełęcz. Po drodze robimy jeszcze mały postój w sklepie i ruszamy w drogę do Kłodzka. Był to dla mnie jeden z najfajniejszych fragmentów drogi na tej wyprawie. Jeśli dodam, ze prawie żadnego ruchu na tej drodze to już nic więcej nie trzeba. Jak pojawił się samochód na horyzoncie to musiałem zejść z roweru żeby mógł przejechać. Na szczęście teren jest tak ukształtowany, że samochód widać z daleka i nie ma zaskoczenia, że za zakrętem wyłania się auto a jedynym ratunkiem jest ucieczka na trawę.
















W Kłodzku szybko meldujemy się w schronisku. Biorę szybki prysznic i idę odwiedzić mojego kolegę Krzyśka i jego narzeczoną Asię. Po wypiciu piwa i pogadaniu odprowadzam ich kawałek na imprezę do znajomych a sam idę na twierdzę na koncert. Fajnie się złożyło, bo był koncert zespołu Sztywny Pal Azji. Tam spotykam resztę ekipy i zostajemy do 22 oglądając koncert. Były też inne atrakcje jak chodzenie po rozgrzanych węglach i zabawa z ogniem. Mariusz zdecydował się pochodzić po węglach. Mówił, że nic nie czuł a dowiedział się, że jak sobie przypomni na 2-3 tygodnie o tym to mu się zrobi ciepło w nocach. Fajny sposób, żeby się rozgrzać jak będzie zimno w przyszłości.








Do schroniska wracamy po 22. Dobrze, że nas wpuścili bo oficjalnie można wracać tylko do godziny 20.
Po
Na dziś nie zapowiadali zbyt optymistycznej pogody. Rano okazuje się, ze nie mam powietrza w tylnym kole. Nie chciało mi się zmieniać dętki więc dopompowałem tylko powietrze i tak pojechałem. Powietrze do tej pory w ogóle nie schodzi. Dziś część trasy jedziemy na lekko. Wrzucamy rzeczy do Grześka auta i pojedziemy na lekko aż do Paczkowa.
Najpierw jedziemy zwiedzić Nyski kościół św. Jakuba i św. Agnieszki. Przez Nysę i Otmuchów jechaliśmy do Kolonii więc jest okazja na przypomnienie sobie znajomych miejsc i na powspominanie starych dobrych czasów. Przez Nysę przebiega szlak św. Jakuba, więc jest okazja do bliższego zapoznania się z jego przebiegiem. Przy okazji wspominamy naszą koleżankę, która właśnie idzie pieszo z Kętrzyna do Santiago.

Rynek w Nysie© biker81

Nyska droga św jakuba© biker81

Nyski kościół św. Jakuba i św. Agnieszki© biker81

Dzwonnica przy kościele św. Jakuba i św. Agnieszki© biker81

Nyski kościół św. Jakuba i św. Agnieszki© biker81

Droga św. Jakuba - do Santiago tylko 3473 km© biker81

Wnętrze kościoła© biker81

Skarbiec św. Jakuba© biker81

Wnętrze kościoła© biker81

Droga św. Jakuba© biker81
Po wyjeździe z Nysy widzimy, ze w nasza stronę idą deszczowe chmury. Akurat mijamy na DK 44 hotel z restauracją. Nie zastanawiając się długo postawiamy przeczekać tam deszcz i wypić przy okazji dobrą kawę. W międzyczasie Grzesiek pisze do Asi SMS-a, ze przez Paczków przechodzi właśnie ulewa. Po przejściu deszczu ruszamy w stronę Otmuchowa. Tam spotykamy się z Grzesiem, który już na rowerze wyjechał nam na spotkanie. Po zwiedzeniu miasta ruszamy dalej w stronę Paczkowa.

Kościół pw. św. Mikołaja i Franciszka Ksawerego w Otmuchowie© biker81

Wnętrze kościoła© biker81

Wnętrze kościoła© biker81

Wnętrze kościoła© biker81

Widok na Otmuchów© biker81

Wystawa poświęcona pontyfikatowi Jana Pawła II© biker81

Wystawa poświęcona pontyfikatowi Jana Pawła II© biker81
W Paczkowie żegnamy się a Grzesiem, Asią i Robertem. Potem jeździmy jeszcze trochę po mieście.

Kościół pw. św. Jana Ewangelisty w Paczkowie© biker81

Krzyż Jezusa przed kościołem© biker81

Wejście do kościoła© biker81

Mury obronne w Paczkowie© biker81

Fragment średniowiecznych murów miejskich© biker81

Wieża w Paczkowie© biker81
Reszta grupy rusza w dalszą drogę w stronę Złotego Stoku. Tym razem jedziemy bocznymi drogami przez Kamienicę. Po raz drugi na tym wyjeździe wjeżdżamy do Czech i tradycyjnie zaczyna padać. Na szczęście chowamy się szybko a schodach do starego domu i czekamy na koniec deszczu. Na szczęście szybko przestaje padać i ruszamy dalej. W Złotym Stoku zatrzymujemy się na obiad. Teraz czeka nas pojazd pod przełęcz Kłodzką. Nie ma dużych problemów, żeby wjechać na tą przełęcz. Wszyscy szybko meldujemy się na szczycie.

Krzyż pokutny w Kamienicy© biker81

Widok na Sudety© biker81

Widok na Sudety© biker81

Podjazd na przełęcz Kłodzką© biker81
Z przełęczy odbijamy a lewo i ładną drogą asfaltową przez Jaszkową Górną i Dolną zjeżdżamy do Kłodzka. Po drodze zatrzymujemy się na małą sesję fotograficzną z górami w tle. Trasa jest tak ładna, że co chwile zatrzymuję się, żeby pstryknąć jakąś fotkę. Ta trasa warta była tego podjazdu na przełęcz. Po drodze robimy jeszcze mały postój w sklepie i ruszamy w drogę do Kłodzka. Był to dla mnie jeden z najfajniejszych fragmentów drogi na tej wyprawie. Jeśli dodam, ze prawie żadnego ruchu na tej drodze to już nic więcej nie trzeba. Jak pojawił się samochód na horyzoncie to musiałem zejść z roweru żeby mógł przejechać. Na szczęście teren jest tak ukształtowany, że samochód widać z daleka i nie ma zaskoczenia, że za zakrętem wyłania się auto a jedynym ratunkiem jest ucieczka na trawę.

Widok na Sudety© biker81

Widok na Sudety© biker81

Widok na Sudety© biker81

Widok na Sudety© biker81

Widok na Sudety© biker81

Droga z przełęczy do Jaszkowej Górnej© biker81

Droga z przełęczy do Jaszkowej Górnej© biker81

Widok na Sudety© biker81

Widok na Sudety© biker81

Widok na Sudety© biker81

Widok na Sudety© biker81

Na szczycie Sudetów© biker81

Na szczycie Sudetów© biker81

Na szczycie Sudetów© biker81

Ekipa prawie w komplecie© biker81

Widok na Sudety© biker81
W Kłodzku szybko meldujemy się w schronisku. Biorę szybki prysznic i idę odwiedzić mojego kolegę Krzyśka i jego narzeczoną Asię. Po wypiciu piwa i pogadaniu odprowadzam ich kawałek na imprezę do znajomych a sam idę na twierdzę na koncert. Fajnie się złożyło, bo był koncert zespołu Sztywny Pal Azji. Tam spotykam resztę ekipy i zostajemy do 22 oglądając koncert. Były też inne atrakcje jak chodzenie po rozgrzanych węglach i zabawa z ogniem. Mariusz zdecydował się pochodzić po węglach. Mówił, że nic nie czuł a dowiedział się, że jak sobie przypomni na 2-3 tygodnie o tym to mu się zrobi ciepło w nocach. Fajny sposób, żeby się rozgrzać jak będzie zimno w przyszłości.

Twierdza Kłodzka© biker81

Twierdza Kłodzka© biker81

Twierdza Kłodzka© biker81

Koncert zespołu "Sztywny pal Azji"© biker81

Chodzenie po rozgrzanych kamieniach© biker81

Chodzenie po rozgrzanych kamieniach© biker81

Zabawa z ogniem© biker81

Zabawa z ogniem© biker81
Do schroniska wracamy po 22. Dobrze, że nas wpuścili bo oficjalnie można wracać tylko do godziny 20.
Po